Moja przeszłość

Moje marzenia i cele z dzieciństwa-czas je spełnić i nie tylko je!😃🍀

Moje marzenia z dzieciństwa😃

   Trochę zmienię dziś nastrój na blogu.I zamiast opowiadać jak swiat potrafi być okrutny.Opowiem o czymś miłym.Co sprawia mi przyjemność i frajdę.O tym co kocham i o tym co towarzyszy mi przez całe życie.Trochę też się pochwalę😃.
     Od najmłodszych lat interesowałam się zwierzętami,muzyką,tańcem,pisaniem opowiadań i wierszy,fotografią, oraz rysowaniem.
      I jakie zainteresowania takie też marzenia.Chciałam zostać wszystkim naraz w dorosłym życiu.Takie miałam dziecięce plany😂😂A wszystko znaczy-chciałam być pisarką,weterynarzem,piosenkarką,tancerka,fotografem i malarka😂Nie chwaląc się,ale do pisania miałam talent jak i do rysowania.Od małego miałam też oko do zdjęć.Jeżeli chodzi o muzykę,śpiew oraz taniec.To wyczucie rytmu miałam od małego, bardzo dobre.Tanczylam super.Ale,jeśli chodzi o śpiew to porażka po całości.Beztalencie i to konkretne.A muzyka jaką już za dziecka słuchałam to był rock oraz latino.A i miałam rękę do zwierząt.
To ja.Miałam 3 latka.Pare zdjęć u Mamy się zachowało😊

            Jestem osobą,która się szybko nie poddaje.Więc twardo dazylam do celu.I nie przejmując się opinią innych moje pasje rozwijalam jak tylko mogłam.
           Nagrywalam kasety z moimi piosenkami do których tekst własny pisałam.Rysowalam i na konkursy obrazki wysłałam.Tak samo jak wiersze.I nie raz wygrywałm.W szkole pani od plastyki nie raz Matce mówiła,że jestem uzdolniona plastycznie i dobrze by było to u mnie rozwijać.Tym bardziej,że lubię to robić.Zdjęcia z kochanego aparatu na klisze trzaskalam non-stop.Najlepsze było oczekiwanie jak wyjdą.Teraz tego niema.Dużo też tanczylam w domu.Poswiecalam temu dużo czasu.W między czasie tworzylam wiersze i pamiętniki(do 2014 roku miałam niezłą kolekcję.Ale wszystko ZNM wywiozl na smietnik).No i najważniejsze ZWIERZĘTA.W tym samym czasie chodowalam świnki morskie,koszatniczki,myszy,szynszyle,myszoskoczki i chomiki.Pół mojego pokoju to były klatki i akwaria.Dużo czytałam książek/poradników o chodowli tych gryzoni.Młode jak się rodziły to sprzedawalam by mieć na utrzymanie całej menazeri😃Po pokoju co dzień stadko mieszane(tzn.różne gryzonie)biegało.Same do klatek i akwariów wracalo.Prócz chomikow,myszek i myszoskoczkek.Często też przynosiłam do domu pisklaki.Które wypadły z gniazda.Ale,niestety.Umieraly.Lecz raz przynioslam pisklaka Kosa.Samiczke.Poczytałam czym sie żywią itd.No i zaczęłam ratować to stworzonko.I rosła jak na drożdżach.Nazwałam ją Dziubka.W całym mieszkaniu było jej pełno.A spała w klatce.Bardzo lubiala siedzieć na konsoli pegazusa jak gralam.Chodziła z nami czyli ze mną i z Mamą do mojej Cioci.Ta mieszkała na drugim końcu miasta.I szło się do niej przez park.To Dziubka z nami.Jeszcze nie latała.Ach😃odchowala się i ruszyła w świat😃
             Niestety,ale przyszedł taki czas i pasje przycichly.To miało miejsce jak zachorowałm na anoreksje.I wiadomo nikim nie zostałam z tych zawodów co mi się marzyły.Ale,miłość do tego nigdy nie znikła.Potem przez ten trudny czas w moim życiu.Wcześniej opisany.Miałam do 2014 roku małego kundelka.Suczke.O imieniu Rosa(Rosalinda).Kochałam ją jak własne dziecko.W plecaku z wioski ją przywiazlam.Spędziłam z nią 11 lat.Ale,niestety straciłam ją przez tą sytuację co trafiłam do szpitalna i mieszkanie mi zabrano.Teraz jak to piszę płakać mi się chce.Ona towarzyszyła mi wszędzie.Nawet na działce ze mną mieszkała.Ale,tak naprawdę te pasje zawsze ze mną były.Bo Rosa była.Słuchanie muzyki Pomimo wszystko dalej pisałam pamiętniki.To rysowanie szlak trafił.Bo jak zachorowalam na padaczkę,talent znikł całkiem.Ale,tak bywa,że w życiu nie można mieć wszystkiego.Reszta przecież została😃
               I życie bieglo swoim,nie za dobrym torem.Od czasu gdy te pasje-marzenua stanęły jak by w miejscu minęło jakoś 14 lat.
To moja ukochana Rosa.Jedyne zdjęcie jakie mi zostało😃

           Nigdy nie zapominaj,że masz marzenia i spełniaj je choć trochę…bo one nie gasną nigdy…one zawsze w nas są💝

        I taka prawda…bo po tym jak zaczęłam podnosić się z dna.Nie patrzyłam już przez chorą miłość,alkohol czy jakieś substancje odurzające.Nie patrzyłam przez fakt co ja mogę-biedna i bezdomna w życiu zrobic…To co tak kochałam za dziecka wróciło.Z potężną siłą.Dotarło do mnie,że mam marzenia,które mam prawo spełniać.I zrozumiałam,że prócz celu załatwienia mieszkania i nie poddania się chorobom są jeszcze inne sprawy dla mnie bardzo ważne.Bez których nawet posiadając mieszkanie oraz jako tako panując nad chorobami nie będę szczęśliwa ani spełniona.
     

    I nagle w myślach usłyszałam swój głos,-Hola dziewczyno!Czy Ty zaraz musisz tańczyć na parkietach,czy wszyscy mają słuchać jak Ty spiewasz,czy wydawnictwa mają bić się o Twoje dzieła itd.Przecież możesz osiągnąć podobne rzeczy,robić je.A wcale nie musisz wymagać od siebie aż takiego celu,który faktycznie jest w pewnym sensie nie osiągalny.Ale,za to możesz to robić w inny sposób.Przecież już nie jesteś dzieckiem i wiesz,że sprawy wyglądają inaczej.I że tu niechodzi o żadną sławę czy konkretne stanowisko.Tu chodzi o to byś robiła co lubisz.Dążyła do spełniania się choć po części w tym kierunku,.I po tej myśli doszłam do wniosku,że czas zacząć działać.W tym momencie byłam już też silniejsza.Już choroby oslably.Więc mogłam se pozwolic na obranie następnego celu i dążenia do niego.A także robienia co kocham.I stwierdziłam,że mi się uda.Bo jeżeli wcześniejszy cel,który se postawiłam.Czyli wyciągnięcie Damiana i siebie z chorób tak bardzo się udał.To takie rzeczy tym bardziej.

            Zwierzęta już miałam.Bo od kiedy mieszkam na tym pustostanie choduje myszki. Ale,brakowało muzyki.Bo słuchanie radia to nie to samo.Co innego móc włączyć muzykę jaką lubisz ,kiedy tylko zechcesz.Więc załatwiłam smartfona i już miałam dostęp do muzyki.Teraz co dzień pół godziny zawsze se po tańczę.Muzyki słucham ile chcę i śpiewam se do woli.I daje mi to wiele szczęścia.Ale taki telefon to też możliwość robienia zdjęć.Więc masowo zaczęłam robić.Wysyłam często pewnym osobą.I wiem,że talent.I dobre oko do zdjęć dalej mam.Bo słyszę te same słowa co kiedyś na temat moich fotek.A i oczywiście wywołuje.Bo zdj.ma być na papierze.Mam już 3 albumy po 200 zdj.w każdym.Tu następny cel osiągnięty😃Bo robię to codziennie i też daje mi to dużo radochy.
            Teraz kwestia pisania.Dużo nad tym myślałam.Zaczęłam na fb pisać.Na grupach tam.Już wtedy byłam zadowolona.Ale,to nie było to.Ja chciałam coś tworzyć.A nie same komentarze pisać.I długo mi to zajęło by zdecydować się na blog.Bałam się.Lecz po przemyśleniu stwierdziłam raz się żyje.I nie żałuję tej decyzji.Jestem bardzo z siebie zadowolona.Cały czas się uczę.Mam cel w tym taki by pisać to co na duszy mi leży.Co przeżywam.Opowiadać historie z życia wzięte.Nie tylko moje.I wyrobić się w tym.Do tego mam ogromne wsparcie wspaniałych ludzi,których poznałam na mojej ukochanej grupie.To mnie też bardzo motywuje.
        Następny mój cel to jest zdobycie  laptopa i nauczenie się jego obsługi.By móc jeszcze lepiej pisać.I jestem pełna wiary w siebie,że to pisanie moje się naprawdę uda.I mam nadzieję,że i ludziom się spodoba😃

Moje małe duże ambicje😃💝

         I takie niby nic specjalnego to co robię.Ktoś może by powiedział,że nie mam ambicji.Bo zadawalam się takimi małymi rzeczami.Dokonaniami.Ale,jak dla mnie one są większe niż zostanie dyrektorem.Bardzo dużo ludzi stawia sobie za cele takie sprawy w których głównie nie chodzi o przyjemność,tworzenie czegoś czy pomoc komuś.Tylko chodzi o jak największe zarobienie pieniędzy.Bo tylko to dla nich stanowi wartość ludzką.Najważniejszą w życiu.A nie jest sztuką mieć dużo pieniędzy i zajmować wysokie stanowisko.Dążyć do tego za wszelką cenę.Nie patrząc na to czy daje to szczęście.Sztuką jest dążyć nawet do małych rzeczy,majątku na tym nie zarabiać.Ale,czuć się dzięki temu szczęśliwym.I robić to co się lubi.Niestety wiele ludzi o tym zapomina.Dla takich ludzi mogę być nikim.Jestem bez wykształcenia.Nie pracuję zawodowo.Ale,mądrość zdobyłam życiową.I tu nawet studia nie pomogą.By taką wiedzę zdobyć.A i nie jestem bezczynna.Bo co dzień robię wszystkie te rzeczy które kocham.Staram się też pomagać innym.Co dzień zmagam się z rzeczywistością,która nie jest łaskawa dla mnie.
           I dodam,że ostatnio spełniam następny cel.Którym jest odzyskanie choć trochę kondycji po chorobach.Nie dość,że codziennie chwilę po tańczę.To od jakiegoś czasu zaczęłam robić brzuszki.W tej chwili na dzień z przerwami robię 500.A od przyszlego tygodnia zaczynam chodzić na basen.😃
         

           Jestem dumna z siebie i z innych ludzi mi znanych i nieznanych,którzy pomimo przeszkód i ciężkiego życia walczą,starają się spełniać swoje marzenia.Kochają życie a nie pieniądze i karierę zawodową.Co po mimo krzywdy jaką zaznali w życiu potrafią wierzyć w lepsze jutro.I dawać miłość.

I pamiętajcie!!!Uśmiech to najlepsza broń jaką mamy w starciu z codziennością😃

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: