Moja przeszłość

JA,ALKOHOL I INNI Z TYM ZWIĄZANI

 

 

 

NO I TEMAT SIĘ ZNALAZŁ

       Wczoraj dostałam ciekawy e-mail od Daniela.Po przeczytaniu go,wróciły wspomnienia związane z tak dla wielu ludzi wspaniałym alkoholem.On napisał tak prawdziwe słowa.I fajnie je ujął.Bo to niby wiersz wyszedł lub może fraszka?Nie znam się za bardzo na formie literackiej,ale mogę powiedzieć,że talent facet ma.Dotego dziś zadzwonił Damian(Eks).Tak wcześnie a On już pijany.Zero szacunku.Choćby w takim stanie nie dzwonił by do mnie ,bezczelnie wpierajac mi,że nic nie pił.Jakbym go nie znała i to paręnaście lat ,to bym może uwierzyła….I w tamtej chwili klamka zapadła na dzisiejszy temat,który często pojawi się ma blogu bo jest częścią wszystkiego co mnie dotyczy i wielu osób w moim życiu.Jak i zapewne wielu innych ludzi na świecie.
Autor zdj.Daniel Kopeć

 

WSZYSCY LUDZIE PIJĄ CO MNIE OTACZAJĄ-POPROSTU KOSZMAR KAŻDEGO DNIA

          Alkohol przesladuje mnie od najmłodszych lat.Zresztą już Wam Kochani czytelnicy o tym pisałam.U mnie w rodzinie prawie wszyscy zawsze pili i to nie w małych ilościach.Moja Mama praktycznie dzień w dzień.Tak i ja zaczęłam pić.Choć miałam to szczęście,że jako tako udało mi się panować nad tym.Lecz przyznam się szczerze Wam-Ile ja przez to kłopotów sobie zrobiłam,ile wstydu i zapewne nie jedną osobę zranilam.O pieniądzach nawet nie chce myśleć- co na to paskudztwo wydałam.Fuks,że nie zostałam alkoholiczka.Tyle dobrze.Nigdy alko nie był najważniejszy w moim życiu.Lecz pomimo to i tak był,niestety,bo byłam otoczona nim całkowicie.Uznałam,że wszystkich nie da się przystosować do siebie.Więc trzeba stać się tacy jak oni.By ich rozumieć i nie być odrzucona.Wtedy jedynie takie rozwiązanie tego problemu znalazłam.

 

ILE JA SIĘ NAOGLADALAM SKUTKÓW PICIA

        Za dziecka co widziałam to sobie nikt nie jest zdolny wyobrazić.Lecz ten etap pomine.Trochę o nim wcześniej wspomniałam i chyba starczy.Nie mam jeszcze na tyle siły by móc dokładnie to opisać…..
       Ludzie na moich oczach staczali się społecznie,finansowo jak i zdrowotnie.Do tego krzywdzili i to bardzo bliskie sobie osoby.Ja przez alkohol jako ofiara byłam bita,lekceważena,poniżana i także przez to mam padaczkę(jakby wtedy konkubent mojej matki nie był pijany,zresztą jak zawsze to by nie wpadł z młotkiem i głowy by mi nie rozwalił).Damian też bił mnie i ponizal jak był pijany.Mama też często.Raz nawet jak się napila z tym od mojej padaczki to doszło do awantury.Chciałam uciec bo się rzucili na mnie.Lecz nie udało mi się.Związali mnie jakimiś sznurkami czy paskami i kopali.I tak potem leżałam całą noc związana i skopana na podłodze.Rano jak trzeźwi byli to mnie rozwiązali i przepraszali,że byli pijani i im odbiło.Rany zeszły.Uraz został.Kochałam Mamę,ale w życiu dała mi popalić.Pomimo to ja zawsze Mamę bronilam i życie za nią bym oddała.

          Pamiętam jak Mamę od picia sparaliżowalo.Czołgala się do szpitala.Ja jej na początku nie wierzyłam bo pijana strasznie była.Ale,jak zobaczyłam wypis z Sor byłam przerażona.Paraliż alkoholowy kończyn dolnych oraz zanik kory mózgowej. Tez z powodu nadmiernego spożywania alkoholu.Nic jej to nie dało.Piła dalej.Nawet na zastrzyki,które przez to miała.Serię.Nie chodziła.Może 3 razy była.A czemu?Bo nie była wstanie.Wiecznie pijana.Bo to właśnie zawsze było ważniejsze.

 Pamiętam też jak gaz nam odcieli.To było wtedy jak jeszcze z Mamą mieszkałam.200zl zadłużenia.Damian zapłacił.Można było podłączyć.Niestety Mamie chciało się pić z tym swoim.Prawie nową instalacje gazową z miedzi wynieśli na złom.Co dzień po pare rurek brzeszczotem cieli.No,ale jak się pić chciało….trzeba było.Co nie?

          Za to 2 lata temu zmarł mojej Mamy drugi konkubent.Przez alko siadla mu wątroba,miał wodobrzusze oraz żylaki przełyku.Lekarz mu wyraźnie powiedział;Życie albo picie….No i wybrał picie.Żylaki przełyku piekły i trup.Byłam przytym.Obok w pokoju tu na pustostanie to się stało.
           Widziałam też jak mój sąsiad zawsze jak był pijany(codziennie)bił swoją dziewczynę,ale to nie było zwykłe bicie.Pamiętam jak z całej siły jej głową uderzał o skrzynkę pocztową.Jak za nogi ją z pół piętra wywiesil.Wszystkie zęby jej wybił.Raz próbował ją siekierą zabić.Stanęłam odruchowo w jej obronie.Siekiera minęła mnie dosłownie milimetr.Poczułam szurniecie.I wbiła się w drewniane schody.Zdążyłam uciec dzięki temu.Do dziś tam,na tych schodach jest ślad.I to jaki.To było 13 lat temu.On w tamtym roku zmarł.41 lat.Serce i wątroba picia nie wytrzymała.

         Inna sytuacja młoda znajoma mi dziewczyna, 30 lat chyba wtedy miała,tak dużo piła spirytusu z meliny,że sparaliżowalo jej wszystko włącznie z mózgiem.Pól roku w ciężkim stanie leżała w szpitalu.Cudem przeżyła i po wyjściu ze szpitala kope czasu na wózku inwalidzkim jeździła.Jak jej się znacznie polepszylo i zaczęła chodzić to też wróciło w jej życiu picie.Na ulicy dostała padaczki(w tym wypadku to była alkoholowa)i tak głowę uszkodzila sobie,że miała trepanacje czaszki i teraz jest poprostu ulomna.

DLACZEGO O TYM PISZĘ

          To jest malutka ilość przypadków jakie widziałam w swoim życiu.Jakbym chciała wszystkie opisać to bym ten post musiała w odcinkach i to wielu napisać.
        Piszę o tym by zwrócić uwagę na to jak straszny jest alkohol.Przez niego niszczymy i krzywdzimy najbliższe nam osoby.Często przez to wiele ludzi ląduje w więzieniu bo np.spowodują wypadek samochodowy pod wpływem.Nie kiedy kończący się tragicznie.Stajemy się też przez alkohol agresywni i nieobliczalni.Niszczymy sobie i innym życie.Wykanczamy swój organizm.Zatracamy dosłownie wszystko razem z człowieczeństwem.Tracimy szacunek ludzi.Stajemy się potworami.
          I problem alkoholowy nie występuje tylko w gorszym i biednym społeczeństwie.On jest w każdym.Nawet nie zdajemy sobie sprawy,że osoby na pozór porządne.Dbające( na pierwszy rzut oka) o rodzinę i dom,mogą być takimi ludzmi.Co piją,znecaja się nad rodziną itp.
         Ja nie jestem osobą,która jest całkiem anty alkohol.Uważam,że od czasu do czasu można wypić.Pod warunkiem,że nie odbija nam po tym.Ja osobiście lubię piwo.Teraz wogule nawet jednego nie wypije przez leki.I też nie mam takiej potrzeby.Ale,pamiętajcie to musi mieć granicę rozsądku.Jak się ją zaczyna przekraczać to pamiętajmy,że zapewne skończy się to bardzo źle.

 

ZAPRASZAM NA DALSZE OPOWIADANIA DANIELA KOPEĆ.POSTANOWILIŚMY ZROBIĆ SERIĘ,KTÓRA BĘDZIE DODATKIEM DO MOICH POSTÓW.JEST ZATYTUŁOWANA,Z PAMIĘTNIKA ALKOHOLIKA” UWAŻAM TO ZA DOBRY I CIEKAWY POMYSŁ.DANIEL JEST DOBRYM PRZYKŁADEM DLA WIELU LUDZI.MAM NADZIEJĘ,ŻE SPODOBA SIĘ WAM DRODZY CZYTELINICY.ZAPRASZAM😃

 

Już tydzień minął,a tak jakby wczoraj,
pierwszą butelkę żeśmy otwierali.
Tydzień nam zginął,gdy za sklepem wino,
po szklankach rozlewali.
Umarł nam czas ,wszystkie minuty,
wraz z sekundami zdechły na amen.
W bezmiarze przestrzeni,gdzieś zagubieni,
zapomnieliśmy o zegarze.
Ktoś tu z nas ponoć,wołał o pomoc,
chciał się zatrzymać w tym biegu zdarzeń.
Krokiem milowym,uciec do domu,
lecz przyjaciele go zatrzymali.
Zostań kolego,wypij jednego,
czemuż opuszczasz dobrą zabawę.
Świat dziś wiruje,nam przed oczami,
my się cieszymy,Ty razem z nami.
Nie martw się wcale,co będzie dalej,
co będzie kiedy zabraknie.
Tutaj i teraz ,życie nabiera,
najpiękniejszego smaku.
A jak nie możesz,to Cię położę,
byś oczy zmrozyl kilka chwil.
Kiedy odpoczniesz,znów piękna dotkniesz,
w jego najczystrzej formie.
Nie ma co zwlekać,praca nas czeka,
wypijmy za rodzin zdrowie.
Po co te żony,wzdychaja zmartwione,
nic nam wszak się tu nie dzieje.
To nic,że czasem nas obrażają,
w każdym z nas wielki honor ukryty.
Nikt nam nie będzie,robił wyrzutów,
ani nie będzie mówił jak żyć
W pustej przestrzeni,ciągle zlaknieni,
aż coś nas zmieni.
Albo piachu przykryje sarkofag.
 

                              Daniel Kopeć

           🌹🍀🌹🍀🌹🍀🌹🍀🌹🍀🌹🍀🌹

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: