Opowieść w odcinkach-ZDARZYŁO SIĘ OBOK NAS

ZDARZYŁO SIĘ OBOK NAS-Rozdział 5

Mężczyzna na oko wyglądający na 50 lat,drapal się po swym zaroscie i zachodził w głowę- Co było powodem nadmiernej aktywności jego sąsiadki?Nie należał do gatunku ludzi,którzy muszą wszystko wiedzieć o wszystkim co się dzieje w okolicy.W słabym świetle księżyca zapewne nie mogła go dostrzec.Zdrzemną się w fotelu i zastał go tak wieczór,dosyć ciepły i pogodny.To nie był okres w,którym ludzie decyduja się na wielkie porządki.I trochę znał ją.Od 2 dni kręciła się między domem a zabudowaniami gospodarczymi.Ciągle coś nosiła.Jedne rzeczy wyrzucala,inne przynosiła.Nigdy wcześniej nie widział by zrobiła coś więcej niż skoszenie trawy.Wsumie to jej sprawa,on miał własne problemy i zmartwienia.Mimo to coś podszeptywalo mu,że powinien się wtrącić.

Myśl była natrętna i nie dawała mu spokoju,przez co był zły na siebie.Przecież żyjemy w wolnym kraju i każdy może robić co chce,nic mu do tego.Poza tym wtracanie się było ostatnią rzeczą o jakiej marzył.Lubił swoją samotność,nikt do niego się nie mieszał i on też nie będzie komuś tego robić.Kiedy sąsiadka znikła we wnętrzu swojego domu on zrobił to samo.Powlukl się do sej chaty i zaprzyl sobie herbaty.Kiedy nachylal się nad zlewem umyć kubek to znów zaczęło mu się wydawać,że ktoś pochyla się nad nim i szepta-Idź….Miękki lecz stanowczy kobiecy głos…..Coraz bardziej natarczywie powtarzał to krótkie słowo.

Gwałtownie wyprostowal się i głos znikł.W pomieszczeniu był sam.Machnął ręką na to,przecież swoje w życiu przeszedł.Nieciekawa przeszłość nie raz wracała i choć starał się ją poskromić to pomimo tego dawała o sobie znać.Hm…Pewnie zaraz minie.Z kubkiem w ręku wrócił na werande i rozsiadl się z powrotem w fotelu.Kilka minut później pojawiła się znów sąsiadka,tym razem targajac ze sobą 2 wielkie czarne wory.Starała się je upchnąć w koszu.Mimo aromatycznej herbaty i miłego wieczoru wzdrygnal się,o mało nie rozlewajac płynu.Ten sam głos,który słyszał w kuchni powrócił.Nawet bardziej się nasilil.Tego było już za wiele.Odstawil kubek i wstał prawie przywracając fotel.Wrócił do domu i sam tak naprawdę nie wiedzial co ma zrobić.Zabrał się za soryowanie i pakowanie swoich śmieci.Robił to niedbale i nerwowo,byle tylko zagłuszyć szepty.Miał nadzieję zająć się czymś i zapomnieć o tym.Podniósł swoje worki i ruszył je wynieść.Jego kosze jak i sąsiadki stały w tym samym miejscu,przedzielone jedynie płotem.Był on na tyle niski,że swobodnie można było zajrzeć do niej na podwórko.Docierało tam nieco światła z lamp ulicznych.Podniósł klapę i wrzucił śmieci.Przymrozyl oczy ponieważ nozdrza wychwycily woń,która dobrze znał.Nie mógł się mylić!To napewno było to…Wiedział co wyrzucal…więc odruchowo spojrzał na kosze za płotem.To napewno z tych pojemników.Podrapal się po głowie-Nic tu po nim,to nie jego sprawa.

Dobry wieczór-usłyszał znajomy głos sąsiadki,miły i łagodny.Natychmiast w głowie pojawił się głos,ktory starał się uciszyć.Ten ostry i stanowczy,nie sposób było bronić się przed nim.Stał oszołomiony,próbując znaleźć jakieś wyjście.Jego desperackie wysiłki nie dawały żadnego efektu.Nie dało się go zdusić.Czuł jak piwoli ulega.

-MOŻE CI POMÓC?-wychrypial..

 

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: