Mój pamiętnik

ZYCIE CO TY JESZCZE DLA MNIE MASZ?

JAKIE WSPOMNIENIA BY ZAZNAĆ CHOĆ CHWILE SZCZĘŚCIA?

Toż ja żeby choć chwile być szczęśliwa,bym musiała wszystko co było-wymazać z pamięci.Wspomnienia dla mnie to ból i cierpienie.Mało tego,że nie mogę zapomnieć!One wracają w rzeczywistości non stop.Są krok w krok za mną.Niszczą mnie i staraja się zniszczyć też to co od nowa zbudowałam.Bo wspomnienia to ludzie.Żywi i umarli prześladuja mnie cały czas.Umarli w koszmarach.Żywi na co dzień.

TO BYŁ TAKI WSTĘP DO DZISIEJSZEGO WPISU.

JESZCZE WCZORAJ NA SAM WIECZÓR ŻYCIE DORZUCILO MI NASTĘPNA KŁODE POD NOGI….

Już myślałam,że dzień dobiega prawie końcowi,więc nic się już nie zdarzy.Jak się myliłam….Damian(znany już wam-mój były) bez zapowiedzi zjawił się wczoraj w8eczorem.Przyjechał z ośrodka,pijany tak strasznie,że się przewracal.Naobrazal mnie ponieważ powiedziałam mu,że jest podły w takim stanie się pokazywać.Oczywiście stwierdził,że jestem psychiczna ku**a bo on jest trzeźwy.Dotego myślałam,że Marek go zabije.Powstrzymałam jakoś zadymę.Poszedł do pokoju obok spać…

No cóż z nerwów trzeslam się jak galareta.Było tak źle,że lek na uspokojenie musiałam wziąść.Jeszcze potem w nocy się wydzieral.Tak to się na mnie odbiło,że w nocy z wrzaskiem się obudziłam.Ataku zaczęłam dostawać.Na szczęście odpuscil.

DZIEJSZY DZIEŃ OD PRZEBUDZENIA PASKUDNY

Wstałam po 6 i odrazu na nerwach.Czy on tam żyje,czy będzie zadyma i czy zaraz znów się nachleje.Także dostałam załamania,że zostanie tu.I ha będę musiała znów patrzeć jak się niszczy,zabija i wykańcza mnie.To jest pustostan i ja nie mogę zabronić mu przebywania tutaj.

Miałam iść przed 8 dziś do szmateksu bo dziś kurtki po 5 zł.I trzeba z rana by się na coś fajnego załapać.Nie poszłam-będę tydzień marznac bo musiałam tu być by pilnować sytuacji.Miałam też iść wyniki cytologi odebrać-też nie mogę.

Ile ja zrobiłam by uwolnić się od tego człowieka!Poniekąd uratowalam mu życie.Jak wyszedł z najgorszego-powiedziałam-to już koniec naszego życia.Dostałeś nowe to je szanuj i się lecz.Ja zaczynam też żyć na nowo,ale bez Ciebie.Zablokowałam nawet numery telefonu by nie dzwonił nachlany.I tak mnie dopadł.Jak zawsze,od 12 lat,naobrazal.Jak zawsze potraktował mnie jak szmatę i to chorą psychicznie.

POSZEDŁ GDZIEŚ,ALE ZAPEWNE WRÓCI

Ta straszna myśl,że poszedł i nachleje się.Przyjdzie i będzie awantura.Strach,że dojdzie do tragedii.Nie dość,że Marek jak go widzi w tym stanie ,to już by mu najchętniej morde obil.Boję się,że tak się stanie i coś bardzo złego z tego wyniknie.Mało tego!Nawet menda leków nie ma ze sobą.Przecież musi brać.Ma gruźlicę i padaczkę pourazowa.Bez leków umrze.Nie chcę na to patrzeć!Niestety jestem zmuszona.

Szczerze z jednej strony ogarnia mnie nienawiść,z drugiej nie wyobrażam sobie by coś mu się stało.On tak jak już wspomniałam-niszczy siebie i mnie przy okazji.Co najgorsze-robi to świadomie.

On wie o tym,że się boję tego.I żeruje na tym.Chce mi pokazać,że mnie zniszczy.

OGÓLNIE RZECZ BIORĄC…

Dzień mam paskudny.Obudzialam się nie dość,że w strachu-to jeszcze fizycznie okropnie źle się czuję.Nasilily mi się znów zawroty głowy,mdłości dalej mam i słabo mi.Jestem ogólnie rozbita.I jeszcze ra sytuacja z Damianem.Dochodzi strach jakie wyniki.Problemy z funduszami na remont.Przeraża mnie też zima i ten kopcacy piec.Te ciemności i znów pół dnia przy świecach.

Tak to wszystko do kupy sprawia,że wypalam się.Cierpię i każdy dzień dla mnie to większy problem.Owszem walczę i nie poddaję się,ale jest mi to tak utrudniane.Znów zaczęłam gwałtownie chudnąć i niewiem czy to z problemów,czy znów choroba wróciła…

Jest godzina 11.30 i jeszcze tyle koszmarnego dnia zostało.Co się jeszcze zdarzy?Jeszcze pralkę trzeba jakoś przetransportować…Nie ma nikogo do pomocy tylko Marek.Nie mam sił…Boję się nawet z domu wyjść.

WIECIE CO?TO WSZYSTKO PRZEZ TO,ŻE CHCIAŁAM ŻYĆ NORMALNIE.CHCIAŁAM MIEĆ DOM I PISAĆ BLOG A TAKŻE MIEĆ SPOKÓJ I SIĘ LECZYĆ.GDY PIŁAM I SIĘ BAWIŁAM TEŻ PRZECHODZIŁAM STRES,ALE NIE AŻ TAKI I O CZĘŚCI MIAŁAM WSZYSTKO GDZIEŚ.ŻYŁAM CHWILĄ.TERAZ GDY CHCĘ ŻYĆ JAK INNI PRZECIĘTNI LUDZIE TO WIĘKSZOŚĆ MI TO UTRUDNIA.

NIESTETY,ALE ZAUWAŻYŁAM,ŻE TAK JEST.NIE CHCĘ WRACAĆ DO TEGO CO BYŁO…ALE CZASEM WYDAJE MI SIĘ,ŻE BYŁO LEPIEJ.CZŁOWIEK ŻYŁ JAK LUDZIE KWIATÓW-BYŁ WOLNY.TERAZ CZUJĘ SIĘ JAK ZAMKNIĘTA W PUŁAPCE…..

 

 

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: