Opowieść w odcinkach-ZDARZYŁO SIĘ OBOK NAS

ZDARZYLO SIE OBOK NAS-rozdzial 12

Solidne szrpniecie jakiejś nie widzialnej ręki może i wyrwało go z jednego koszmaru,ale zaraz posialo w drugi.Spadał gdzieś z ogromna prędkością.Wszystko wokol tylko wielką rozmazana plama blaskow i cieni.Przeraźliwie zimno dodatkowo potegowalo grę świateł,nadając jej jakiś pozaziemski wymiar.Nie miał już siły walczyć.Miesnie odmówiły posłuszeństwa.W płucach czuł setki maleńkich igieł.Serce po szaleńczej lomotaninie zwolniło.Czuł hak powoli ogarnia go senność.Lodowate macki oplotly spadające ciało już niemal całkowicie,kiedy podróż dobiegła końca.Nieprzyjemne i dość bolesne zderzenie z czymś twardym .Lot z tak dużej wysokości powinien zabić,rozstrzaskac ciało na milion kawałków,a zakończył się odrobiną bólu i kilkoma zadrapaniami.

Ann leć przynieść ciepłe koce i nagotuj wody jak najwięcej-dyrygowala starsza kobieta,grzebiąc w dużej torbie.Był środek lata.Adrian patrzył na leżącego z rozdziawionymi ustami.Ciało całe miał pokryte szronem,który w zetknięciu z ciepłym powietrzem teraz zmienił się w parę wodną.Chyba żył.Jeszcze kilka chwil temu siedział na podłodze wpatrując się w wyrysowany przez siebie obraz na ścianie,by przewrócić się i niemalze zamarznac.Próbowali mu pomóc ,ale nie spodziewał się,że to może się tak skończyć.No rusz się-ponaglala kobieta-nie ma czasu,pomóż mi i rozetrzyj te zioła w moździerzu.

Nawet ucieszył się ,że wreszcie spotkał się z czymś twardym,a nie tylko spadanie i spadanie.Z czymś co rozpoznawal i pamiętał,choć nie wiedział do końca skąd.Próbował się podnieść,lecz był tak zamarznięty,że mógł co najwyżej pelzac.Zdawało mu się,że słyszy jakieś głosy.Były jednak z byt daleko od niego.Sam nie mógł wydobyć z siebie żadnego dźwięku.W zacisnietych dłoniach nadal trzymał krede,szminkę i tusz do rzęs.Skoro nie usłyszała to może chociaż znajdą i przeczytają.PROSZĘ…Właściwie nie mam prawa prosić nikogo o nic.Dawno temu wkroczylem na ścieżkę zatracenia,nie tylko samego siebie,ale i wszystkiego wokół mnie.Własną zagładę pewnie można by wybaczyć,nikt mi jednak nie wybaczy tego co zrobiłem innym.Za późno na skruche i żal,stało się i się nie odstanie.Mimo,że wyglądam jak człowiek,tak oddalilem się od ludzi,że zatracilem człowieczeństwo.Teraz u kresu swej ścieżki odnalazłem tylko samotność i pustkę.Za wszystko co w życiu otrzymałem muszę zapłacić,taką właśnie cenę.Nie oczekuje współczucia ani żalu.Nie zasłużyłem sobie na nie.Jestem zły na siebie,że wybrałem właśnie taką drogę,ale to nic nie zmienia.Opamiętanie nie przyszło w porę.Sam nie wiem hak to jest możliwe,a jednak się stało.Czytając to pewnie zasranawiasz się po co mi ta spowiedź.To proste-chciałbym ostatni raz usłyszeć swoje imię.Niemalże sam zapomniałem jakue ono jest.To prawdziwe,nie przezwiska czy fałszywki.Te,ktore ostatni raz słyszałem nim wkroczylem na drogę zniszczenia.Proszę…powiedz je głośno…i dziękuję za to.

Eric…Poczuł całkiem miłe ciepło ogarniajace jego ciało.Strach gdzieś znikł.Czy to tak się czuje kuedy się umiera?Nawet nie żałował,że tp teraz się stało.Właściwie większość życia spędził niczym robak,gdzieś w ciemnej norze.Jedynym celem id lat było zagluszanie sumienia.Właściwie to nie było życie,a jedynie wegetacja.No i ten ciągły głód zmuszający do strasznych rzeczy.Teraz i on znikł.Eric poczuł się pierwszy raz wolny od niepamiętnych czasów.To nic,że ostatnie wydarzenia były niemalże nierealne i jakieś nie z tego świata,skoro doprowadziły go do tego miejsca i stanu w,którym mógł wreszcie odetchnąć.

 

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: