Mój pamiętnik

MARZENIE POWROTU WLASNIE TAM

OD PARU DNI MĘCZY MNIE DZIWNA POTRZEBA POWROTU DO PRZESZŁOŚCI ACZKOLWIEK NIEMOŻLIWA W WYKONANIU…

Moje życie od dziecka to była porażka. Potem ten chory związek, który trwał 11 lat. I to co człowiek wyrabial w tamtym okresie można by powiedzieć, że było złem. Nie mam wyrzutów sumienia przez to co robiłam. Jak i nie żałuję. Co dzień działo się coś raz złego, a raz dobrego. Lecz było tak intensywnie. Człowiek wiedział po co wstaje rano. Bo dziś akurat tego za bardzo nie wiem… Ach… Tak by wziąść garść tabletek i zapewne ruszać znów do jakiegoś lekarza. I przemeczyc się cały dzień z złym samopoczuciem i problemami. I móc w końcu wieczorem lyknac atarax i melatonine by uciec w świat snów… Przeważnie koszmarów. Lecz lubię te koszmary… Fajnie by mieć taki talent jak King. Śnić koszmary, a potem umic z nich książkę napisać. To tylko marzenie. Koszmary są lecz książki napisać wciąż nie umiem.

I tak ostatnio ktoś zadzwonił… Czy ktoś ważny? Kiedyś napewno i to bardzo. A dziś? Chyba jeszcze napewno nie obojętny mi. Więc i w jakiś sposób napewno dalej ważny. Ktoś kogo nie widziałam z 1,5 roku, ale zobaczę… Już nie dlugo. Lecz na chwilę… I tak id słowa do słowa. I ten tekst do mnie; Ach to były czasy na działce co nie?

I od razu taki wsteczny w mózgu. Nagły hamulec czasu, który leciał podczas rozmowy i zawrócenie w przeszłość. I tu właśnie nie w tą tak straszną, a w tą co dla kogoś mogła by być okropna dla mnie jest czymś za czym tak bardzo tęsknię… Tłumie w sobie to, że potrzebuje tego i, że tęsknię do tamtych czasów.

MARZENIE O BYCIU NA DZIAŁCE OGRODOWEJ- TAK, NA TAMTEJ DZIAŁCE NUMER 38

Jak miałam 17 lat moja matka na życzenie swojego konkubenta wyrzuciła mnie i mojego ówczesnego chłopaka z domu. I tyle się zlitowala, że dała klucze na działkę z altanka. Taką fajna. Była mała, ale murowana. Miała kraty w oknach. I mieściło się tam łóżko, stół i szafa oraz piec. Lecz 1 zimę bez pieca tam byliśmy. Mniejsza z tym.

Wtedy poznaliśmy pewnego chłopaka. Stworzyliśmy w trójkę fajną i zgraną ekipę. Choć kłótnie między nami też były i to ostre. Między mną, a Damianem było zle. Zresztą jak zawsze. I szczerze On tam zaczął przechodzić sam siebie. Więc uciekalam do kolegi. Z nim wszędzie chodziłam. Z nim , pracowałam’. A gdzie? Lepiej byście nie wiedzieli co myśmy robili. Było to złe, lecz mi się podobało. Ach ta adrenalina:-)))

No, a na działce było super. Czort, że bez prądu. Lecz to co dzień świeże powietrze. Siedzenie co wieczór przed altanka z browarkiem. Całe noce granie w tysiąca. Super sąsiedzi. Wiecznie zgubiony klucz od głównej bramki. Takiej wysokiej z drutem kolczastym. Ach jakie to było przelazanie przez nią:-))) Raz w nocy przechidzilam i zeskakujac noge wplatalam w ten drut. W pozycji szpagat byłam tam ok. 5 godz. Damian spał pijany więc nie słyszał jak się dre. A Irka- kolegi nie było akurat. Rano mnie zdjęto. Chodziłam jak pokraka. Takie miałam w udach zakwasy. I mogę bardzo poraniona.

Tam gdzieś problemy choć istniały to nie miały znaczenia. Choroby były? Tak. A kto by się przejmował. Życie było intensywne, zaskakujące i pełne ciągłych niespodzianek. I czesto zatapiam się w myślach o tym. Wtedy zdaje sobie sprawę, że moje marzenie to powrót właśnie tam.  Na działkę numer 38.

Marzenie usiąść w ciepły dzień przed altanka. Z piwkiem i z nimi. Teraz w ogóle nie pije. Lecz jakbym miała szanse cofnąć się w czasie móc tam być. To tego browara napewno bym wypila- ZA WOLNOŚĆ!!!! Której teraz już nie mam. Żyje w potrzasku i tak już żyć będę.

MARZENIE? WSUMIE NIE TO BARDZIEJ TĘSKNOTA I PRAGNIENIE

Budzić się z planem i energią. Poczuć świeże powietrze. Wypuścić pieska z altanki. By po ogrodzue pobiegal. Może skoczyć do sklepu po jakieś jedzenie? Nie… E tam… Irek zaraz będzie to przyniesie coś dobrego do żarcia. Ciekawe czy będzie mieć papierosy? Pewnue tak. Już go nauczyłam, że w 1 kolejności jedzenie i tytoń badz szlugi trzeba kupować. No dzień dobrze się zapowiada…. Ach jak ja kocham tą działkę:-)

To mój dom, prawdziwy dom. Gdzie byłam bezpieczna. Tak się czułam. Gdzie otaczali mnie dobrzy i życzliwi ludzie. Gdzie nawet moja Sunia była szczęśliwa. Taki mały raj na ziemi….

ZAPRASZAM NA INNE BLOGI:

Psychologia i pomoc

Radość życia i hobby

Wedkarstwo z pasją

ARTYKUŁY PODOBNE:

Moja przeszłość

Ja, alkohol i inni

Toksyczny związek

Zdj.tytułowe rysunek wykonane przez BEATA JASIŃSKA

Użyte za jej zgodą

 

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: