Polska rzeczywistość

STRACH PRZED MARKETAMI

MOŻE UZNACIE TO ZA CHOROBĘ UMYSŁOWĄ LECZ JA BARDZIEJ UWAŻAM TO ZA WIDZENIE ŚWIATA I LUDZI TAKIMI JACY NAPRAWDĘ SĄ

 

Często boję się wychodzić z domu. Po części przyczyniają się do tego moje choroby. Po pierwsze przeważnie zoe się czuję. I non stop odczuwam silne zmęczenie. Często wyjście do sklepu obok domu to dla mnie wyczyn. Do tego dochodzi wstyd braku uzebienia oraz nierozpoznywania ludzi. Za każdym razem jak gdzieś idę to często spotykam się z , Czesc Ewa!’. Odpowiadam lecz nie mam pojęcia kto to byl- jest. Choć witał się ze mną często z odległości ok. metra. Lecz ja go nie widzę. On jest mazaja- rozmazany.  I do tego dochodzi potężny strach przed atakiem padaczki w miejscu publicznym. Oraz wieczną dezorientacja. Mam takie napady, że idę gdzieś konkretnie. W połowie drogi staje i nie pamiętam gdzie ja idę. Powoduje to padaczka oraz leki na nią.

 

I do tego wszystkiego dochodzi poirytowanie ludzmi… Ludzmi zapewne zdrowymi, którzy idąc gdzieś nie wiedzą po co w ogóle chyba żyją. Najczęściej spotykam się z tym w marketach. Lecz w wielu innych miejscach też

 

I TAK NIE DOŚĆ, ŻE ODCZUWAM STRACH TO ZŁOŚĆ I SILNE ZDENERWOWANIE

 

Wchodzę do marketu. Łapie koszyk. Miej więcej wiem co kupić. Lecz często zapisuje na kartce gdyż jak wyżej pisałam mam zaniki pamięci. To zaraz na wejściu na teren sklepu wyciągam ją by przypomnieć sobie co mam kupić. Po czym ruszam w dalsza drogę. I tu zawsze jest stoper i podnosi się cisnienie chyba do 200. To są przykłady. Stoi Kobieta- bardziej babsztyl. Bo nazywając tą osobę kobietą to obraza inteligentnych Pań. Stpi z dużym wózkiem na kółkach. Więc biorąc go chyba zamierzała robić duże zakupy. Niestety babsztyl stoi jak wryty. Taranujac przejście na sklep. A jej wyraz twarzy (widzę bo próbując ją minąć dziela nas centymetry) mówi ewidentnie- CO JA TU ROBIĘ? PO CO JA TU PRZYSZŁAM? Za każdym razem trafiam na takich ludzi. Idą na zakupy bo przeciez trzeba iść na zakupy i to co dzień. Lecz nie wiedzą jakie zakupy i po co one im.

 

Dociera to do nich gdy wyjeżdżają na teren sklepu i wypada w jakiś dział się skierować. Wtedy doznają szoku. Taranuja i możesz mówić przepraszam. Dodać sory, a nawet pchnąć takiego. Nic to nie da. On nie zareaguje. Jedynie może Tobie w ten sposób uda się przedostać. I to nie tyczy tylko płci żeńskiej. Także męskiej. Lecz zaczęłam od baby gdyż akurat dziś owa płeć taranowala mi drogę. I miała ten okropny wyraz twarzy, który prosi się by powiedzieć tej osobie , wypie*dalaj stąd’. Czasem naraz taką ,tamę’ robi kilko osób.

 

 

MARKET TO NIE MUZEM!!!

 

I tak mijając w końcu tą przeszkodę ruszam dalej. Wiem gdzie i wiem po co. Jak coś mam karteczkę. Lecz wyskakuje strach we mnie, że kiedyś się nie opanuje i naobrazam takich ludzi. Bądź gorzej bo rzucę się z łapami do nich. Lecz to się jazda dopuero zaczyna gdyż dalsze przeszkody czaja się wszędzie. W każdym dziale. Za każdym rogiem. Suną małżeństwa. Suną samotne osobniki. Pchajac majestatycznie wózki samym środkiem drogi. Uniemożliwiając tym przejście innym. Idą rozgladaja się lecz powoli. Każdy centymetr regału oglądają i myślą… Ich zachowanie pokazuje, że każdy ten centymetr to dzieło sztuki, któremu trzeba piswiecic dłuższa chwilę. I tu ja już nie wytrzymuje. I w głos ,ku*wa ludzie to nie muzeum tylko sklep!’ Lecz i tak to nic nie daje. Oni nie słyszą i chyba też nie czują.. Oni widzą tylko to eksponaty muzealne w formie papiero toaletowego czy kiełbasy.

Następni to Ci, którym coś strzelilo chyba w kregoslupie i nie mogą się wyprostować. I dziwnie zawsze strzeli im w najbardziej wąskim przejściu między regalami. Obieraja pozycje schylenia się i wypiecia tyłka. Trwają w tej pozycji bardzo długo. Przyglądając się czy np. ta kostka do wc stworzy im klimat jak nad oceanem….

Wtedy nachodzi ogromna chęć zasadzenia kopa w dooope. A czemu poprostu nie powiem przepraszam? Mówię zawsze z kultury lecz to jak grochem o ścianę….

 

DROGA DO KASY W MARKECIE TO WALKA I STRACH PRZED TYM BY KOMUŚ W KOŃCU NIE ZROBIĆ KRZYWDY

 

Omijam szerokim łukiem działy z produktami na wagę. Tu czas nie isnieje dla ludzi. To czas chęci posiadania wszystkiego jak i wypytania o smaki i wydanka sądów po czym prośba o zwarzenie…..

Stoja ludzie. Wyglądają zamoznie i kupują przeróżne sery i wędliny. Zanim poprosza o zwazenie pytają czy dobre. A biorą bardzo dużo różnych… Tylko czemu po 2, 3 plasterki? A do każdego plasterka milion pytań i narzekań? Natomiast na ciastach i ciasteczkach jest to samo. Tylko tu starsi ludzie odwalaja akcje. Milion pytań i milion komentarzy by kupić 2 pierniczki, 4 cukierki i 5 dag ciasta. Więc moje nerwy nie są w stanie tego przetrwać. A przecież ja przyszłam do sklepu bo chleb, margaryne, najtańszy papier toaletowy i pół kg wafelkow.

 

I zbliżamy się do mety zwaną kasą. I tu ostatnia przeszkoda. Ludzie, którzy nakupili pełne wózki żarcia na 1 dzień dla 2 osób. Po to by większą część tej żywności za parę dni leżała w śmietniku. Lecz co mnke to ich kasa i głupota. To niech robią co chcą. Tylko dlaczego zawsze jak jasjerka ich kasuje. Przerzuca ich produkty oni stoją jak wryci. Zamiast to pakować. Strona skasowanych produktów cała zawalona. A 2 osób stoi. Po laskawym zapłaceniu. Często jeszcze wyklucajac się, ze na rachunku wafelek 10 gr droższy niż na cenie przy nim na reglale zaczynaja się pakować. A Ty stoisz i czekasz…. Bo Pani kasjerka pomimo dobrych chęci nie ma gdzie dac Twouch zakupów…

 

 

I TAK O TO OPUSZCZAM MARKET WŚCIEKŁA 

 

 

I zmęczona ludźmi i walka z nimi. I zawsze jak muszę iść na zakupy oblatuje mnie strach przed tym, że wybuchne w końcu. Wypiernicze komuś wózek, opluje kogoś czy nawrzucam łacine. Wiem jestem szurnieta. Lecz każde wariactwo musi mieć granicę.

To opis sytuacji w marketach, a nawet w zwykłych sklepach. Innym razem opiszę droge przez miasto i taranujacych ludzi drogę do konkretnego celu osobie, która wie po co wyszła z domu.

Mam nadzieję, że zabawnie to opisałam. Bo jest to okropne lecz z drugiej strony zabawne:-)))

 

ZAPRASZAM NA INNE MOJE BLOGI:

Psychologiai pomoc

Wedkarstwo z pasją

Radość życia z hobby

 

POLECANE ARTYKUŁY NA BLOGU:

Okradna każdego

 

Zdj. tytułowe wzięte z internetu

 

 

 

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: